„Agile to nie metoda. To sposób myślenia, który robi porządek w chaosie.”

Redakcja: Michał, jesteś ekspertem od operacjonalizacji strategii, pracy projektowej i agile. Jakie pytania najczęściej słyszysz od klientów?
Michał: Jak sprawić żeby szło do przodu i działało?”
Ludzie nie pytają już, czym jest agile. Pytają, jak wdrożyć go tak, żeby coś się wreszcie zmieniło. Chcą mieć rozwiązania, które naprawdę działają – a nie tylko modne nazwy. Najczęściej przychodzą z frustracją: zespół wdrożył Kanban, ale z niego nie korzysta lub robi to bezrefleksyjnie i nadal wszystko się sypie. Albo sprinty trwają po trzy tygodnie ale przynoszą rezultatów i nikt nie wie, po co są.
A pod spodem zazwyczaj to samo: brak jasnych priorytetów, rozmyta odpowiedzialność, brak synchronizacji i poczucie, że każdy ciągnie w inną stronę.
Redakcja: Agile miał być lekiem na poprawę statystyki sukcesu. Dlaczego nie działa?
Michał: Bo traktujemy agile jak narzędziownik, bardziej niż zmianę sposobu myślenia. Nie wystarczy używać backlogu – trzeba zacząć inaczej rozmawiać, planować, podejmować decyzje. Agile wymaga transparentności, mądrego angażowania, otwartości na refleksję i zmiany oraz konsekwencji na każdym szczeblu firmowej hierarchii.
I co ważne: agile to nie kompletny brak planowania oraz „wszystko do zmiany” – to „zmieniamy to, co trzeba – w rytmie i zakresie, który pozwala zespołom działać mądrze, nie w panice czy bez rozumienia celów biznesowych”.
Redakcja: Co jest największym wyzwaniem dla zespołów projektowych w 2025 roku?
Michał: Myślę, że nie tylko w roku bieżącym – Zarządzanie napięciem między strategią rozwoju, a codziennością. Firmy prezentują piękne slajdy strategiczne, ale w operacyjnej rzeczywistości ludzie często nie wiedzą, co to oznacza dla nich. Nie rozumieją kierunku i dążeń firmy, nie widzą w jaki sposób ich praca przekłada się na efekty biznesowe przez co tracą motywację. Praca na rzecz projektu konkuruje z pracą bieżącą, z której są rozliczani ponieważ projekty często realizowane są niejako obok business as usual.
Na froncie projektowym, zespół na przykład słyszy: „macie być zwinni” – ale KPI są w rytmie waterfall albo metodyka (framework) pracy zwinnej staje się ważniejsza od zachowania elastyczności (zdrowego rozsądku) i zdolności adaptacji. Lider ma oddać odpowiedzialność do zespołu – ale nadal wszystko raportuje a’vista do zarządu, „co do godziny”. To się po prostu nie spina.
Ostatnio często pomagam organizacjom znaleźć spójność między tym, co deklarują lub do czego aspirują, a tym jak działają i organizują portfel wielu równoległych działań. Tu nie chodzi o szkolenie – ale uruchomienie faktycznego procesu zmiany na poziomie myślenia. Metaforycznie -„Jak przenieść moc z silnika na koła?”
Redakcja: A co z podejmowaniem decyzji? Zmiany, tempo, presja – to dziś codzienność.
Michał: Dokładnie. Dlatego uczymy zespoły, jak podejmować decyzje szybko, ale świadomie. Jak nie utknąć w analizie? Jak rozpoznać błędy poznawcze? Jak oddać decyzje zespołowi – nie po to, żeby się ich pozbyć, tylko żeby rozproszyć przekazać odpowiedzialność w inteligentny i dojrzały sposób?
Ludzie nie chcą być zarządzani co do godziny. Chcą rozumieć sens i mieć wpływ. A wtedy dzieją się cuda – skraca się czas realizacji, wzrasta zaangażowanie, znika frustracja „nikt mi nie mówi, co jest ważne bo sam to widzę”.
Redakcja: Jak wyglądają Twoje projekty od środka?
Michał: Pracuję warsztatowo i procesowo, często równocześnie na różnych poziomach organizacji. Wspierając zespoły operacyjne przy pracy, tworzę środowisko, w którym zespół sam odkrywa, co nie działa, a nie czeka, aż ktoś z góry lub trener im to powie. Używam różnych narzędzi wspierających proces planowania, podejmowania decyzji czy sprawnej egzekucji projektu. Ostatecznie wszystko opiera się na jednym pytaniu: Co chcemy osiągnąć i jak to zrobić najefektywniej?
Czasem zespół potrzebuje tylko wdrożenia porządku i określonej rutyny. Czasem zbudowania odwagi oraz gotowości do wzięcia odpowiedzialności. Czasem – planu i zgody na to, żeby nie robić wszystkiego naraz.
Redakcja: Jakie efekty przynoszą te działania?
Michał:
– Krótszy czas projektów
– Mniej „zadań z maila od szefa”, więcej priorytetów ustalanych wspólnie
– Spotkania, które mają sens i kończą się decyzją
– Zespoły, które biorą odpowiedzialność, bo wiedzą, czego się od nich oczekuje
– Lepsze efekty biznesowe
Zespół, który mówi tym samym językiem planowania i patrzy ze zrozumieniem w tym samym kierunku – to naprawdę działa cuda. Zwinność to nie chaos. To świadome zarządzanie energią, priorytetami i decyzjami.
Redakcja: I ostatnie pytanie: co powiedziałbyś liderowi, który czuje się przytłoczony tempem zmian?
Michał: Powiedziałbym: Nie musisz wiedzieć wszystkiego – ale musisz stworzyć warunki, żeby inni mogli i chcieli myśleć razem z Tobą. Bo największą siłą lidera nie jest plan – tylko zespół, który wie, dokąd zmierza i potrafi to robić razem.
Michał – ekspert w obszarze strategii, zarządzania projektami i transformacji zwinnych. Pomaga organizacjom odzyskać spójność między celami a codzienną pracą. Uczy liderów, jak działać skutecznie w świecie złożoności, niepewności i ciągłej zmiany – nie tracąc kierunku, energii ani zespołu.