Przejdź do treści

„Konflikt w firmie nie musi wybuchać. Jak rozpoznać napięcia i rozmawiać zanim będzie za późno?”


Konflikt w firmie nie zawsze wybucha. Czasem dymi miesiącami

Organizacje lubią mówić: „U nas nie ma konfliktów.”
To zdanie brzmi dobrze tylko do momentu, gdy:
– ktoś nagle odchodzi,
– zespół przestaje współpracować,
– dział X przestaje odpisywać działowi Y,
– albo projekt kończy się z pięknym opóźnieniem.

Konflikt nie zawsze krzyczy.
Czasem po prostu zaczyna być cicho.
To jak z lodówką – dopóki buczy, działa. Kiedy nagle milknie, robi się niepokojąco.


Dlaczego firmy nie zauważają napięć, dopóki nie jest za późno?

Bo z pozoru wszystko gra:

  • Wyniki się zgadzają.
  • Ludzie nie krzyczą.
  • Spotkania odbywają się zgodnie z kalendarzem.

Tylko że pod spodem:

  • zapada cisza,
  • ludzie przestają zgłaszać pomysły,
  • relacje między działami się rozjeżdżają,
  • a liderzy zaczynają słyszeć: „Nie wiem, zapytaj ich” – czyli nowoczesną formę zrzucenia odpowiedzialności.

Z mojego doświadczenia (a pracuję z organizacjami od wewnątrz, często jako mediator):

Organizacje nie mają problemu z konfliktem. Mają problem z rozmową o nim.


5 sygnałów, że masz do czynienia z konfliktem — tylko jeszcze nikt go nie nazwał

  1. Zespół „robi swoje”, ale nie rozmawia
  2. Działy nie zgłaszają błędów, tylko je obchodzą
  3. Ludzie przestają zgłaszać potrzeby – „bo po co”
  4. W projektach coraz więcej maili, coraz mniej rozmów
  5. Na spotkaniach wszyscy się zgadzają – a potem nic się nie dzieje


Co wtedy robić? Trzy rzeczy, które działają

1. Nazwij napięcie zanim nazwiesz winnego

Zamiast:

„Dlaczego zespół sprzedaży znów nie dostarczył?”

Spróbuj:

„Widzę napięcie w komunikacji między działami – co się dzieje?”

Konflikt nie zaczyna się od awantury. Zaczyna się tam, gdzie nikt nie poczuł się usłyszany.

2. Sprawdź, czy w firmie działa komunikacja „z dołu do góry”

W organizacjach dużo mówimy o komunikacji lider → zespół.
Mało kto mówi o tym, jak kierownik ma porozmawiać z dyrektorem, gdy coś nie gra. A to właśnie tam często zaczyna się napięcie.

Zespoły wiedzą, co nie działa – ale nie mają przestrzeni ani języka, żeby to przekazać wyżej.
W Moveahead prowadzimy symulacje takich rozmów. Efekt? Ludzie pierwszy raz mówią:

„Okazuje się, że mogę powiedzieć dyrektorowi, że coś nie działa – i nie ryzykuję głowy.”

3. Zbuduj „mosty między silosami”, zanim one same się zawalą

Działy to nie wrogowie. Ale jeśli nie mają wspólnych zasad współpracy, zaczynają grać na siebie.
Nie złośliwie – instynktownie.
Zabezpieczają swoje KPI, swój czas, swoich ludzi.
To nie jest patologia – to naturalna konsekwencja braku wspólnego celu i języka.

Zamiast zmieniać ludzi – zmień kontekst, w jakim ze sobą pracują.


Co zyskujesz, gdy rozmawiasz o konflikcie, zanim wybuchnie?

  • Skracasz czas realizacji projektów
  • Redukujesz rotację i bierny opór
  • Oszczędzasz energię liderów, którzy nie gaszą pożarów
  • Zespół odzyskuje inicjatywę – bo ma do niej przestrzeń i zgodę

I najważniejsze: tworzysz kulturę, w której trudne rozmowy są możliwe — a nie odkładane na „nigdy”.

Nie boję się konfliktów. Bo wiem, że pod nimi zwykle leży jakaś niezaspokojona potrzeba.

W swojej pracy jako trener i mediator nie szukam winnych – szukam przyczyn, języka i przestrzeni do rozmowy.

Jeśli dziś w Twojej organizacji jest cicho – to nie znaczy, że wszystko gra.
To może znaczyć, że ludzie nie wierzą, że warto mówić.

Ale dobra wiadomość jest taka: można się tego nauczyć. I da się to naprawić – zanim będzie za późno.

Autor

  • trener komunikacji, mediator, współtwórca programu „Porozumienie bez presji”. Wspiera firmy w budowaniu kultury rozmowy, rozwiązywaniu napięć między działami i odzyskiwaniu zaufania w zespołach, które „niby działają”, ale w środku już coś się kruszy.